Nowości

Omawiając powyższe doszliśmy


„Omawiając powyższe, doszliśmy do zasady, która brzmi nie jest dobrze, jeśli jedna funkcja żywego organizmu — nawet najważniejsza — staje się przeważająca w takim stopniu, że inne (a zatem i całość organizmu) zostają upośledzone.
W odniesieniu do małżeństwa doskonałego oznacza to, że doprowadzone do najwyższego stopnia rozwoju związki seksualne małżonków nie powinny upośledzać ich wspólnoty duchowej oraz wzajemnego udziału w życiu psychicznym; udoskonalenie czynności seksualnych musi iść w parze ze wzmocnieniem wszelkich kontaktów między małżonkami. Z reguły tak właśnie się dzieje. W małżeństwie doskonałym partnerzy pozostają kochankami właśnie wskutek znacznego rozwoju ich kontaktów erotycznych. A jak wiadomo, kochający się są w pełni nastawieni wyłącznie na siebie. Z tej strony więc rzadko zagraża to zdrowiu całości. Przeciwnie, niebezpieczeństwo powstaje raczej z nadmiaru objawów zależności i przywiązania, gdyż na długą metę staje się to nużące dla odbiorcy.
Obszerne omówienie tego tematu zaprowadziłoby nas zbył daleko. Myślę zresztą, że wystarczy zasygnalizowanie wyże i wspomnianego niebezpieczeństwa i że w praktyce życiowej można ograniczyć się do rady mimo pełnej miłości, przywiązania, wspólnoty duchowej i jak największego udziału w życiu intelektualnym i uczuciowym partnera — pozostawcie sobie wzajemnie trochę spokoju.“(1)