biuro rachunkowe warszawa |drewniane domy |doradca finansowy
„— A więc znowu elektrony... — powiedział jakby sam do siebie Władek. — Gdzie nie spojrzeć — to elektrony. Dookoła... Coś w tym chyba musi być...
25. Elektrony wokół nas
Tort był doprawdy imponujący, polany czekoladą i obramowany owocami. Na środku widniała duża litera „W", wykonana z białego lukru, oraz nieco mniejsze „13". W tym wszystkim tkwiło trzynaście cienkich, białych świeczek, płonących migotliwymi płomykami.
— Co ci przyszło do głowy, Władziu, z tymi świeczkami... — pytała matka nie wiadomo który już raz, po czym niezwłocznie sama wyjaśniła wszystkim — Tak mnie prosił o te świeczki, że nie miałam serca mu odmówić... Ale czy to będzie można jeszcze zjeść Stearyny nakapie i cała moja robota na nic... Dwie kostki
masła w to włożyłam...
— On to widział na filmie, proszę pani... — wyjaśnił za kolegę
Janek. — To jest bardzo oryginalny zwyczaj, tylko u nas nie spotykany...
— Już teraz spotykany, jak sami widzicie — dodał, śmiejąc się ojciec Władka. — Ale niech mu tam! Chciał mieć tort ze świeczkami — to ma! Ja mu tak powiedziałem przyniesiesz dobre stopnie na koniec roku — możesz wybrać sobie sam, co chciałbyś dostać na imieniny. A że wybrał sobie tort, to już jego sprawa...
— Nie lepiej byłoby, bracie, rower Albo zegarek... elektroniczny... — pytał Władka szeptem Janek. — Przytomny to ty nie jesteś...“(3)
Materiały Budowlane |żarówki samochodowe |wróżby
„— A więc znowu elektrony... — powiedział jakby sam do siebie Władek. — Gdzie nie spojrzeć — to elektrony. Dookoła... Coś w tym chyba musi być...
25. Elektrony wokół nas
Tort był doprawdy imponujący, polany czekoladą i obramowany owocami. Na środku widniała duża litera „W", wykonana z białego lukru, oraz nieco mniejsze „13". W tym wszystkim tkwiło trzynaście cienkich, białych świeczek, płonących migotliwymi płomykami.
— Co ci przyszło do głowy, Władziu, z tymi świeczkami... — pytała matka nie wiadomo który już raz, po czym niezwłocznie sama wyjaśniła wszystkim — Tak mnie prosił o te świeczki, że nie miałam serca mu odmówić... Ale czy to będzie można jeszcze zjeść Stearyny nakapie i cała moja robota na nic... Dwie kostki
masła w to włożyłam...
— On to widział na filmie, proszę pani... — wyjaśnił za kolegę
Janek. — To jest bardzo oryginalny zwyczaj, tylko u nas nie spotykany...
— Już teraz spotykany, jak sami widzicie — dodał, śmiejąc się ojciec Władka. — Ale niech mu tam! Chciał mieć tort ze świeczkami — to ma! Ja mu tak powiedziałem przyniesiesz dobre stopnie na koniec roku — możesz wybrać sobie sam, co chciałbyś dostać na imieniny. A że wybrał sobie tort, to już jego sprawa...
— Nie lepiej byłoby, bracie, rower Albo zegarek... elektroniczny... — pytał Władka szeptem Janek. — Przytomny to ty nie jesteś...“(3)
Materiały Budowlane |żarówki samochodowe |wróżby